Wpisy z tagiem „neuromarketing”
Martwa ryba też chce oglądać reklamy pod fMRI !
poniedziałek,5 Październik, 2009
Tagi: fmri, neurobadanie, neuromarketing, raport z badań
Kategorie: marketing, psycholgia
Bardzo ładne badanko otrzeźwiające:
Łososiowi pokazano serię fotografii przedstawiających ludzi w sytuacjach społecznych. Łosoś został następnie poproszony o określenie emocji które prawdopodobnie przeżywają osoby na fotografiach. 
… dalej nie tłumaczę, bo sobie sami doczytacie
Tutaj linka: fMRI Gets Slap in the Face with a Dead Fish
Strach przed neuromarketingiem
środa,25 Luty, 2009
Tagi: artykuł, badania, buyology, kognitywistyka, neuromarketing, psychologia poznawcza
Kategorie: marketing, psycholgia
Najpierw oświadczenie
:
Nie mam nic osobistego do neuro i bardzo się tą działką interesuję.
Neuro znów mnie dzisiaj przyatakowało. Krzysztof Ratnicyn w artykule publikowanym w i-biz pisze dosyć dziwne rzeczy na temat neuromarketingu. Na przykład twierdzi on, że ta dziedzina wiedzy nazywana jest przez fachowców psychologią kognitywną… Tak się składa, że zajmuję się psychologią kognitywną (poznawczą) i nie sądziłem że to to samo, co neuromarketing. Potem stwierdza na przykład coś takiego:
“zwolennicy tej nauki zakładają, że badania neuromarketingowe pozwolą mimownie wcisnąć nam każdy produkt”
Ratnicyn pisze też o omawianym już przeze mnie na blogu case study LAb-u z Sony Bravia. Autor używa tych badań, jako potwierdzenia tezy, że neuromarketing pozwala budować skuteczną reklamę. Choć nie twierdzę że tak nie jest, to należy zwrócić uwagę, że badania były zrobione już PO wyprodukowaniu reklamy i PO jej sukcesie. Nawet jeśli coś wnoszą do naszej wiedzy to na pewno nie to, jak zrobić następną, dobrą reklamę telewizorni . (jak już pisałem)
Już nie czepiając się logiki artykułu, czy źle użytych pojęć, zastanawiam się dlaczego temat neuromarketingu jest tak bardzo chwytliwy i piszą o nim nawet ludzie, którzy najwyraźniej nie mają o nim większego pojęcia. Jaka odpowiedź przychodzi mi do głowy? Strach. Ludzie emocjonują się tym, bo boją się, że ktoś im coś w zrobi w głowę i będą musieli kupować Pepsi, a nie Colę. Przeraża ich to, że reklamy będa tak skuteczne, że dziecko obejrzy nową zabawkę w TV i od razu zacznie ciągnąć rodzica za rękę do sklepu. To zrozumiałe, że w sytuacji zagrożenia, człowiek szuka odpowiedzi na nurtujące go pytania i próbuje zrozumieć, czym go chcą zmanipulować.
Moim zdaniem: spokojna głowa. I tak żaden naukowiec nie wymyśli tak skutecznych sposobów manipulacji, jak dobry sprzedawca, czy guru sekty. Doświadczenie pokazuje, że ludzie zajmujący się perswazją obserwowali praktyków i tłumaczyli to, co oni stosuja od lat – nie odwrotnie. Jasne, techniki wpływu można lepiej zrozumieć i ulepszyć w labolatorium, ale ich odkrywanie ma miejsce w sklepie, na ulicy, czy na planie reklamowym.
To tyle. Idę czytać buyOLOGY Lindstroma, które przyszło wczoraj pocztą. Sądze, że można się wkrótce spodziewać wpisu na temat tej książki
.
Neuromarketing – ściema, czy szansa na robienie super – skutecznych reklam
niedziela,26 Październik, 2008
Tagi: badania, neuromarketing, psychologia, reklama
Kategorie: kultura, marketing, psycholgia
Zawitałem dzisiaj na stronie Labu Ohmego i przejrzałem sobie ich kejsy. Szczególnie zwróciłem uwagę na neuromarketingowe badania słynnej reklamy sony bravia z odbijającymi się piłeczkami.
Lab przetestował i oto co im wyszło:
- nakręcona przypadkowo i włączona do reklamy skacząca żaba jest momentem silnie nacechowanym emocjonalnie: Could anyone predict that a frog would play such a crucial role? - najwyraźniej twórcy reklamy potrafili…
- sukces tej reklamy jest efektem genialnego połączenia muzyki z obrazem: So the spectacular success of “The Balls” was a result of a perfect alignment of two layers: the music and the mage. The whole is more than a sum of its components. - to raczej już ci od Gestalt na początku wieku wymyślili…
- ludzie raportując swoje emocje (samoopis) deklarowali, że bardziej podobała się im pierwsza część reklamy – skaczące piłeczki, żaba, widok miasta – wbrew temu co pokazały wyniki neuroanalizy
- hasło “colour like no other” i animacja poprzedzająca pojawienie się logo SONY na końcu jest kolejnym bardzo silnie nacechowanym pozytywnymi emocjami momentem
I takie to przełomowe wnioski….
Może i fajnie że zbadali, ale chwileczkę… przecież o tym wszystkim (może poza animacją) wie każdy przeciętnie inteligentny człowiek, który obejrzy tą reklamę. Żaba jest genialna – jedyny ożywiony obiekt w tej reklamie. Połączenie muzyki i obrazu też świetne – to się czuje.
W podsumowaniu kejsu, autor dokonuje odkrycia ostatecznego:
So, what is the secret of this ad? It is both the image and the music… and two peripheral cues: a frog and a brief animation.
WOW ! Faktycznie warto było zrobić badania by się o tym przekonać !
Zanim popadniemy w zachwyt nad możliwościami neuromarketingu, warto sobie uświadomić, że ci panowie badają MÓZG, a nie UMYSŁ – hardware vs. software. To tak, jakby chcieć wnioskować o tym co się dzieje w oknie mojej przeglądarki (firefox) na podstawie stanów pamięci RAM mojego laptopa. Raczej ciężko.
Reklama Sony-ego jest genialna nie dlatego, że w 4 miejscach wywołuje u osoby oglądającej silną reakcję emocjonalna, tylko dlatego, że jest dziełem sztuki. Oglądając ją czujesz, że masz do czynienia z czymś pięknym. To po prostu 60 sekundowa etiuda filmowa, którą można by spokojnie oddać jako pracę semestralną na filmówce. Ta reklama ma po prostu dla oglądającego pewną WARTOŚĆ i ZNACZENIE – czego nie da się zbadać za pomocą EEG i SCR.
Podkreślam jednocześnie, że nie uważam neuromarketing za coś bezwartośćiowego. Po prostu należy mieć na uwadze jakie są jego możliwości i ograniczenia.
