psychologia biznesu stylem dowolnym

Free Forms

Wpisy z tagiem „marketing”

Stowarzyszenia Marketing dla NGO powołane

poniedziałek,6 Kwiecień, 2009

Tagi: , ,
Kategorie: Inne, marketing

Jak na swoim blogu pisze Jan:

Stało się, mamy stowarzyszenie. Udało się ukierunkować zapał i energie, połączyć swoje siły i w końcu zrobić coś co ma ręce i nogi. Nasze stowarzyszenie jest skazane na sukces ponieważ sam pomysł jest genialny, mamy doborowe towarzystwo i po prostu czuć, że cały wszechświat nam sprzyja:) Stowarzyszenie Marketing dla NGO – M4NGO albo po prostu MANGO zajmować się będzie dostarczaniem rozwiązań marketingowych dla rozwoju i promocji organizacji pozarządowych. Póki co tyle, będzie o nas głośno;)

Jeszcze kilka osób, ma dołączyć w najbliższym czasie (nie było w lbn) i będziemy w komplecie.

Sąsiad wszystkich ludzi (Ptako) powoli zabiera się za sajt stowarzyszenia, a nieoceniony Kozak aka Grafik ma opracować logo. Jak mówi Jan: będzie głośno :) .

Preambuła statutu stowarzyszenia brzmi:

Stowarzyszenie Marketing dla NGO powstało w odpowiedzi na zapotrzebowanie organizacji pozarządowych na nowoczesne i skuteczne rozwiązania marketingowe, mające wspierać ich rozwój. Nasze stowarzyszenie zrzesza grupę  specjalistów, którzy postanowili wykorzystać swoją wiedzę i umiejętności dla wsparcia organizacji pozarządowych w UE oraz promocji idei NGO.

Brak komentarzy

Wygląda na to że zakładamy stowarzyszenie…

poniedziałek,30 Marzec, 2009

Tagi: , ,
Kategorie: Inne, kultura, marketing

Będzie nazywało się Stowarzyszenie Marketing dla NGO i jak nazwa wskazuje celem jego istnienia będzie opracowywanie i wdrażanie rozwiązań marketingowych dla organizacji pozarządowych.

owoc mango

Chcesz się przyłączyć ? Napisz na e-mail.

Mango też będzie.

Brak komentarzy

Za dużo “wzrokowców”?

piątek,23 Styczeń, 2009

Tagi: ,
Kategorie: Bez kategorii, Inne, marketing

Czy nikt nie odnosi wrażenia, że te tony artykułów, które się obecnie pojawiają odnośnie marketingu w kryzysie są trochę losowe i niespójne ? Autorzy rzucają kilka wskaźników, liczb, badanie opinii liderów opinii ( :) )  i na koniec stawiają wniosek / hipotezę do wyboru:

Zamiast przedstawiania przesłanek i wniosków na temat tego co się dzieje, “ilustruje” się świat a następnie prezentuje swoją opinię po przejrzeniu tych obrazków :) .

Brak komentarzy

Chcesz drogo sprzedawać? Powieś w sklepie plakaty z dużymi liczbami…

wtorek,7 Październik, 2008

Tagi: , , ,
Kategorie: marketing, psycholgia

kotwicaMyśląc o cenach używamy “kotwic”. Czym jest taka kotwica? Pewnym punktem odniesienia dla naszych wnioskowań o tym, czy coś jest drogie czy nie.

Np. jeśli chcemy kupić samochód marki X i po sprawdzeniu cen w sieci okazuje się, że jego średnia cena wynosi 40 tys to liczba ta staje się pewną kotwicą poznawczą, wobec której będziemy odnosić się do cen na giełdzie samochodowej. Jeśli coś będzie kosztowało więcej, powiemy, że to drożyzna, a jeśli mniej, że to okazja i pewnie kupimy auto.

Śmiesznie zaczyna się robić w momencie, kiedy próbujemy określić cenę produktu, dla którego nie mamy wcześniej określonej właściwej ceny – kotwicy. Grupa Amerykanów została poproszona o skupienie się, na dwóch ostatnich cyfrach swojego numeru Social Security, a następnie poproszeni o to, by wycenić produkt,  – klawiaturę bezprzewodową. Taka klawiatura nie jest czymś, co przeciętny Amerykanin kupuje codziennie w deli na rogu , wobec tego nie ma ściśle określonej kotwicy cenowej dla tego produktu. Oto jak badani określali kwotę, jaką są gotowi zapłacić, w zależności od tego o jakiej liczbę z Social Security myśleli:

Cena ($)          Numer SS

16,09               00-19
26,82               20-39
29,27               40-59
34,55               60-79
55,64               80-99

Śmiesznie, prawda ? Jakkolwiek, numer SS nie ma żadnego związku z pieniędzmi i kupowaniem, to jego wartość wpłynęła w sposób istotny statystycznie na to jak ludzie wyceniali wartość klawiatury (siła korelacji = .52 !).

2 wnioski* dla przedsiębiorczych:

  1. Powieś w swoim sklepie plakaty z dużymi liczbami – być może ludzie zakotwiczą się na nich i będą uważali twoje ceny za niskie
  2. Zanim pójdziesz na zakupy / negocjacje, poświęć parę minut na wizualizowanie sobie zer – mniej zapłacisz

badanie by: Dan Ariely Predictably Irrational

*wnioski z przymrużeniem oka – jakby co


Brak komentarzy

Blogi zostają z nami – Raport Technorati: State of The Blogosphere 2008

sobota,27 Wrzesień, 2008

Tagi: , , , , ,
Kategorie: Inne, marketing

Serwis Technorati opublikował raport o stanie blogosfery na 2008 rok.

Jest co poczytać – po wklejeniu raportu do Worda wyszło mi ponad 40 stron. Wniosek jest jasny: blogi zostają z nami.

Poniżej  zestaw ciekawostek, które wyłowiłem z raportu i link do pełnej wersji (na Technorati jest jedynie wersja html, więc na szybko zrobiłem PDF: Stan blogosfery 2008, jakby ktoś chciał). Pamiętajcie że w tych liczbach dominuje raczej Ameryka.

Parę cyferek o Technorati i ich badaniu:

Struktura blogosfery: podział na blogi profesjonalne, firmowe i osobiste:

Rzut oka (taki raczej krótki) na europejskich bloggerów:

euro-blogger

Najpopularniejsze tematy blogów

Wpływ bloga  na życie zawodowe autora:

 Tygodniowy czas poświęcony blogowaniu (wydaje mi się że to całkiem sporo!)

 

Średni roczny dochód generowany przez bloga z reklamami wynosi powyżej 6000$.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że średnia ta jest zawyżona przez 1% najlepiej zarabiających bloggerów (tacy którzy zarabiają powyżej 200k $ rocznie).

Bloggerzy, którzy używają reklam inwestują średnio 1800$ w skali roku, a zarabiają średnio 5000$ (USA), w Azji kwota ta rośnie do 7500$, a w europie osiąga ok. 9000$. Sporo, ale jak wiadomo średnia bywa niezbyt dobrą miarą tendencji centralnej. Mediana mówi nam, że przeciętne zarobki w stanach to 200$, a przeciętna inwestycja to jedyne 50$.

Warto?
Podsumowując, raport ten przedstawia parę ciekawych faktów, ale Ameryki raczej nikt nie odkrywa. Wiadomo, że blogi to już organiczna część Internetu i że raczej nie przepadną jako tymczasowa moda.  Ciekawe są opisy demograficzne bloggerów (np. facetów prawie wszędzie jest więcej) i dane odnośnie legendarnego już zarabiania na blogach. Słowem: można sobie poczytać.

Po więcej zapraszam na Technorati, bądź do PDFa: Stan blogosfery 2008


Komentarze: 74

Sprzedawanie sprzedaży, czyli meta marketing

wtorek,15 Lipiec, 2008

Tagi: , ,
Kategorie: marketing

Dzisiaj skończyłem Hipnotyczny Marketing Joe Vitale. Zdecydowałem się kupić książkę tego iluzjonisty po obejrzeniu The Secret, choć od początku wiedziałem czym to pachnie. Ocenę filmu pozostawię Tobie i zajmę się raczej samym fenomenem Joe Vitale’ich (bo takich jak on trochę w sieci i poza nią jest).

hipnotic marketing cover

Co jest najciekawsze z całej lektury? To jak autor używa tego co głosi w książce, by zmusić cię do czytania jej i kupowania jego następnych produkcji. Vitale w jednym jest mistrzem bezapelacyjnym – autopromocja. Jeżeli można się czegoś z tej książki nauczyć to właśnie tego. Większość rzeczy, o których pisze Vitale zostało już wcześniej powiedziane, czego z resztą wcale nie kryje. Duża część Hipnotycznego Marketingu to po prostu cytaty. Podobało mi się umieszczenie w tekście przykładów sales letters, które były faktycznie wysłane i wiadomo co zdziałały. Choć ich styl w większości jest raczej odrażający, to autor twierdzi, że prowadziły one do sprzedawania produktów, które reklamowały, więc warto się z nimi zapoznać. Teksty w nich są momentami zadziwiające. Najlepiej styl całej lekturki oddają tytuły rozdziałów, więc je chętnie zacytuje:

16. Zaawansowane, ściśle tajne sposoby, aby totalnie zawładnąć uwagą mediów
17. Jak wzbogacić się wykorzystując sekret P.T. Barnuma
21. Dwa słowa, które zapewnią ci udział w dowolnym programie telewizyjnym i radiowym
24. Mistrz zakazanych technik perswazji ujawnia swoje sekrety
32. Sekret robienia biznesu online, którego nikt nie chce znać

… i tak cały czas. Strzelam, że ulubionym słowem autora jest “sekret”.

Vitale jest jedną z licznych postaci, które zarabiają w sieci pieniądze na uczeniu ludzi jak zarabiać w sieci pieniądze. Może moje krytyczne podejście do jego osoby jest wywołane tym, że trafiłem na jego książkę dopiero teraz, po zobaczeniu już ton różnych innych publikacji sieciowych (tak, choć na papierze to publikacja jest totalnie sieciowa: linki, krótkie txty, styl).

Podsumowując, książkę można przeczytać jako pewne zjawisko, ale dystans to podstawa podczas lektury.

Z drugiej strony The Secret obejrzałem, poszedłem na stronę Vitale, po jakimś czasie kupiłem książkę… może jednak hipnotyczny marketing działa lepiej niż myślę ? :)

1 komentarz