Wpisy z tagiem „marketing szeptany”
Czym do k***rwy nędzy są social media – dzisiaj!
wtorek,31 Sierpień, 2010
Tagi: marketing społecznościowy, marketing szeptany, social media
Kategorie: marketing szeptany
Tak sobie pozwoliłem przetłumaczyć tytuł poniższej prezentacji.
Smacznego
Old Spice lepszy niż Obama
wtorek,31 Sierpień, 2010
Tagi: marketing szeptany, old spice, responses, social media, you tube
Kategorie: internet, marketing, marketing szeptany
Jeśli widzieliście jakieś filmy / artykuły itp. na temat kampanii Old Spice Responses i się spodobało, to polecam obejrzeć film case study prezentujący dokonania w ramach tej kampanii. Na prawdę mogą pochwalić się wynikami …
Tak, social media marketing działa.
be stupid?
niedziela,22 Sierpień, 2010
Tagi: be stupid, diesel, kampania, marketing szeptany, social media
Kategorie: marketing, marketing szeptany, psycholgia
Zauważyliście kampanię dizla bi stupid? Ja tak. Dla tych, którzy się nie zetknęli jeszcze z tematem – materiał poglądowy:
Do tego akcje para-facebookowe, takie jak fejsik offline, czyli facepark…
… czy po prostu cały kanał YT poświęcony marketingowemu zjawisku, pod szyldem “WHY STUPID?”.
Dlaczego ta kampania zwróciła moją uwagę, chociaż zazwyczaj nie komentuję, ani nie podniecam się (zbytnio) tym co dzieje się w offlilneowym marketingu? Bo pięknie wpisuje się w życie ludzi do których jest kierowana i jest oczywiście pomyślana tak, aby użyć marketingu szeptanego.
Diesel radzi być głupim, bo:
- Smart may have brains but stupid has the balls
- Smart has the plans, stupid has the stories.
- Smart sees what there is, stupid sees what there could be.
- Smart listens to the head. Stupid listens to the heart.
- If we didn’t have stupid thoughts, we’d have no interesting thoughts at all.
- Smart may have the answers. But stupid has all the interesting questions.
- Smart had one good idea and that idea was stupid.
- Smart critiques. Stupid creates.
- Smart plans. Stupid improvises.
Głupi ma co opowiadać i głupi tworzy. Dlaczego te dwa tematy wydają mi się szczególnie istotne w kampanii? Bo historyjki to obecnie duuuuża wartość. Można je wrzucić na Facebooka! Fotki z ostatniej imprezy, majtki na głowie, sikanie do szklanki z dachu i inne tego typu zjawiska. Jest się czym pochwalić, jest na czym zbudować sobie 50 “Lubię to” na facebooku:) Komentarze też się posypią. Zwróć uwagę, że wszystkie fotki z kampanii wyglądają jak zdjęcia z imprezy na fejsie – są tak wspaniale, szczegółowo – dopracowanie amatorskie
Druga kwestia, to jakże pożądana wszędzie i zawsze kreatywność. Pal licho, że jeszcze nie widziałem kreatywnego durnia, ale komunikat jest bardzo sprzyjający – wystarczy że się powygłupiasz, zrobisz z siebie debila, a już możesz być uznany za kreatywnego. Bardzo obiecująca droga na skróty, a co za tym idzie witana z radością. Może nawet kolejne szkolenie z kreatywności nie będzie potrzebne.
No i do tego element trzeci, w który wpisuje się cała kampania, czyli kwestia inteligencji emocjonalnej jako czynnika ważniejszego niż stare, niemodne IQ. IQ jest dobre dla nerdów z informatyki i inżynierów. U nas w klasie / na roku / w korporacji liczy się EQ. Dotknięcie tego trendu w kampanii Diesla to już majstersztyk. Ten fakt uświadomiła mi dopiero analiza kampanii na tym blogasku , ale na pewno jest to KLUCZ do całości. Pięknie wyszukany trend na którym można pojechać całą kampanię.
Cała ta genialna głupota, choć już sama w sobie świetnie pomyślana, jest w dodatku bardzo ładnie poklejona z życiem ludzi, do których jest kierowana – jest to oczywiście pokolenie Y, czyli osoby dla których rozróżnienie off/on traci już sens. Internet jest w kampanii integralną częścią – zwłaszcza kanał YT z akcją BE STUPID. PUSH THE RED BUTTON, czy event taki jak facepark, który choć paradoksalnie jest offline, to nie ma nic bardziej internetowo – przyjaznego ( i o większym potencjalne “szeptanym”). Prawdziwe myślenie w nowych kategoriach, które dla marketerów starszych, czy mniej podłączonych jest nie do ogarnięcia (“zbudujemy taki świat wirtualny marki” bullshit)
Kampania jest baaaaardzo dobra moim zdaniem. Trochę tylko szkoda, że “be stupid” tak trafia w cel
…
I jeszcze takie pytanie. Myślicie że taki komentarz jak poniżej na głównej stronie marki jest złym zjawiskiem dla brandu? Ja nie…
Marco Rodriguez1:17 am
Be stupid so you can buy overpriced clothes that you can get from other brands for way cheaper.
Co o marketingu szeptanym sądzą firmy i dlaczego się mylą
wtorek,10 Sierpień, 2010
Tagi: błędy w marketingu, marketing szeptany, strategia, WoMM
Kategorie: marketing szeptany
Mam wrażenie, że wartość marketingu szeptanego jest już powszechnie uznana za oczywistość. Nawet nie za bardzo chce mi się na ten temat już pisać – nie ma w tym niczego innowacyjnego. Problemem, nad którym teraz należałoby się zastanowić jest to jak wdrażać marketing szeptany.
Podejście firm do zjawiska jest mniej więcej takie:
- jest facebook, co raz więcej ludzi na nim – potrzebujemy coś tam zrobić
- zrobimy śmieszny filmik i zobaczy go pięć tryliardów ludzi i będziemy sprzedawać as hell
- zrobimy program lojalnościowy (którego nikt nie zrozumie) i będziemy mieli powracających klientów, polecających nas swoim znajomym
- jest nowy produkt, musimy dla niego zbudować “wirtualny świat marki”
Tymczasem pierwszą i podstawową rzeczą o jaką należy zadbać w temacie szeptania jest OBSŁUGA. Można sobie wsadzić wszystkie wspaniałe narzędzia internetowo – offlinowe, jeżeli poziom twojej obsługi jest niski (że o produktach nie wspomnę).
Drugą kwestią jest strategiczne podejście do komunikacji ze swoimi klientami. WoMM to nie reklamówka, którą można sobie puścić i zapomnieć. Jeżeli podejmujesz dialog z drugą osobą, to licz się z tym że uznają cię za prostaka i chama jeśli po dwóch zdaniach dojdziesz do wniosku, że nie masz ochoty więcej rozmawiać. Ponad to musisz być spójny w tym co robisz i godny zaufania. Nie zajdziesz daleko jednym mówiąc czarne, a innym białe.
Już tylko te dwie wymienione powyżej kwestie zmieniają DUŻO. Wydaje mis się, że wkrótce napiszę parę słów na temat poszczególnych etapów budowania strategii marketingu szeptanego (WoMM):
Lubię ten wpis (i komentarze)
środa,16 Czerwiec, 2010
Tagi: facebook, like, marketing społecznościowy, marketing szeptany, zachowania w sieciach społecznych
Kategorie: internet, kultura, marketing szeptany, psycholgia
Może zauważyliście już, że w fejsie pojawiła się nowa opcja. Od niedawna można like-ować nie tylko posty, czy zdjęcia, ale również komentarze innych użytkowników. Kolejny kroczek na drodze do zwiększania ilości interakcji w ramach portalu. Słowem marketing wpisany już w sam produkt.
Kojarzy mi się to z tworzeniem co raz to nowych “niewerbalnych”, nagradzających społecznie gestów. Tak jak każda nasza rozmowa jest wypełniona nagrodami (i karami) płynącymi od drugiej strony, tak twórcy Facebooka starają się aby ich dziecko co raz bardziej upodabniało się do prawdziwego kontaktu z drugim człowiekiem.
Ciekaw jestem o ile zwiększa im taki krok liczbę kliknięć w ramach serwisu. Na pewno jest to też krok w stronę leniwych użytkowników – nie chce mi się pisać, ale mogę łatwo zareagować na czyjś komentarz – pokazać że też tu jestem.
Likeowanie komentarzy to moim zdaniem kolejny genialny krok marketingowy Facebook-a. Starają się silniej zagospodarować czas co raz większej liczby użytkowników. Tym razem na nowy sposób zahaczają populację internautów, która nie jest twórcza, nie pisze, ani nawet nie komentuje. Im wystarczą Like-i.

YouTube jest w wieku przedszkolnym. Jak zrozumieć psychikę tego małolata?
poniedziałek,17 Maj, 2010
Tagi: marketing szeptany, marketing video, marketing wirusowy, video, you tube
Kategorie: internet, marketing szeptany, psycholgia
YouTube skończyło 5 lat, czyli jest w wieku przedszkolnym. Pewnie zaliczy jeszcze jakieś wpadki, pozna wiele innych dzieci, z niektórymi się zaprzyjaźni, a z innymi pokłóci.
Czym rządzi się psychika przedszkolnego YouTuba? Pewnie trudno to dokładnie dookreślić. Na pewno wielu marketerów i speców od marketingu wirusowego wciąż próbuje. Stworzenie filmu, który spodoba się przedszkolakowi, to raczej coś na granicy sztuki i farta. Nigdy do końca nie wiadomo.
Na podstawie filmiku, na który uwagę zwrócił mi Ojciec Pawlak wyodrębnijmy czynniki, które sprawiły że przedszkolak obejrzał go tyle razy. Najpierw bodziec:
Teraz efekty (umiecie czytać takie duże liczby?
)
A teraz pytanie. Dlaczego tak się podobało? Dałbym takie czynniki:
- śmieszne
- z udziałem dziecka (zawsze się nieźle sprzedają)
- krótkie
- proste
- mega wyrażenie emocji
… i co z tego wynika? Czy na podstawie tych informacji można skonstruować coś, co ludziska obejrzą prawie 200 milionów razy? Raczej nie. Przedszkolaka trudno przewidzieć – to raczej sztuka, niż nauka wychowania.
Wiemy, ale nie wiemy tego od dawna…
niedziela,16 Maj, 2010
Tagi: drive, kreatywność, marketing szeptany, motywacja, video, visual thinking
Kategorie: kultura, marketing szeptany, psycholgia
… czyli trybiki, przekładnie i zapadki motywacji. Motywowanie siebie, czy innych to piekielnie trudna sprawa. Znalazłem świetny film, który służy za promocję i przedstawienie głównej idei książki Drive Dana Pinka. Na marginesie można dodać, że to na prawdę świetny marketing szeptany.
Książki nie czytałem, ale animacja (bo tak to chyba można nazwać) jest świetna. Ma 10 minut (wiem że to dla nas za dużo
), ale na prawdę zajrzyjcie – nie będziecie chcieli zatrzymać.
Już jakiś czas temu pisałem i przedstawiałem video w temacie wynagradzania kreatywnej i intelektualnej pracy. Wydaje mi się, że ten film przedstawia zagadnienie w bardzo sugestywny sposób. Kolejny klocuszek, który przekonuje mnie do tego, że visual thinking rządzi.
Medium społecznościowe głupcze!
środa,5 Maj, 2010
Tagi: buzz marketing, facebook, marketing szeptany, media społecznościowe, medium społecznościowe, mikroblogging, reklama, sieci społeczne, WoMM
Kategorie: internet, marketing, marketing szeptany
Wszyscy, lub niemal wszyscy mówią obecnie o mediach społecznościowych. Użytkownicy, bo z nich codziennie korzystają, dziennikarze, bo się ich boją, marketerzy, bo chcą na nich zarobić. Łączy ich pewna cecha – interpretacja tego czym tego typu media są.
Media społecznościowe są postrzegane jako pewien zestaw kanałów komunikacji. Do Facebook-a się wchodzi i coś tam pisze, na YouTube się wchodzi i coś tam ogląda, lub zamieszcza. Mam wrażenie, że to nie jest właściwe podejście do tego czym są, a może raczej czym stają się media społecznościowe. Myślę, że zmiana jest na tyle głęboka, że można by się pokusić o liczbę pojedynczą „medium społecznościowe”.
Dlaczego medium, a nie media?
Istotą konsumpcji i współtworzenia treści w sieci, jaką dzisiaj znamy jest płynność i przenikanie się różnych serwisów, urządzeń i sposobów ich użytkowania. Królem wszędobylskości jest chyba Facebook, z którego korzystamy przeglądając duże portale i serwisy (Facebook Connect), blogi naszych znajomych (buttony Lubię to, czy ramki fanów), używając telefonu komórkowego, iPhone-a. Do tego dochodzi Integracja FB z innymi platformami takimi jak Twitter, Blip, czy YouTube. Dla wielu osób Fejsbunio stał się również alternatywną skrzynką e-mail, komunikatorem internetowym (Digsby), czy podstawową aplikacją do dzielenia się fotami. Słowem: często używamy Facebook-a, nie będąc na samym portalu. Ciekawe jak dużo osób używa Fejsa nawet o tym nie wiedząc …
Facebook to bardzo dobry przykład, ale tak naprawdę, niemal wszystkie aplikacje i serwisy internetowe dążą do stanu wszechobecności. Nie wchodzimy w kanał komunikacji – jesteśmy w nim cały czas. To właśnie dlatego wydaje mi się, że stosowniejsza jest tutaj liczba pojedyncza. Korzystamy z nowego medium społecznościowego jako całości, a wyodrębnianie poszczególnych „mediów” to nic więcej jak pochód Brandów, co bardziej obchodzi ich udziałowców, niż użytkowników.
I co z tego dla twojej marki?
Ostatecznie, można się było spodziewać, że dojdę w tym tekście do momentu, w którym padnie pytanie jak ma się to do marketingu, a precyzyjnie mówiąc (ehh, to dziwne słowo) marketingu szeptanego. Otóż wydaje mi się, że myśląc o wykorzystywaniu w komunikacji rynkowej nowych mediów nie należy patrzeć na nie przez pryzmat poszczególnych kanałów dotarcia, ale raczej jako na pewną ogólną strategię mówienia o sobie i swoich produktach.
Stworzenie sobie profilu firmowego to dopiero początek. Jeśli jednak zaczniesz zapełniać go gównianymi treściami (oto nasz nowy produkt, kosztuje 1300 PLN, do nabycia…), to raczej nie mamy co marzyć o zbytniej aktywności dookoła naszej marki w sieci. To co się liczy w nowym medium to interakcja – musisz mówić o swoich klientach, a nie o swojej marce.
Jeśli uda, ci się pogadać na mikroblogu z Michałem o tym, że nie potrafi wykorzystać 3 z 10 funkcji twojego produktu, możesz zaliczyć to do udanego marketingu. Jeżeli w ciągu ostatniego tygodnia napisałeś 20 postów o tym że jesteście lepsi niż konkurencja, możesz zacząć myśleć o wynajęciu kogoś, żeby rozmawiał w twoim imieniu – ty nie robisz tego dobrze.
Social Medium = Duży problem
Znaczącym problemem korzystania z medium społecznościowego jest fakt, że nie każdy to potrafi. Z tym jest jak z negocjacjami, czy sprzedażą – musisz mieć naturalny talent, albo odpowiednie doświadczenie i szkolenia. W przeciwnym razie będziesz słabo sprzedawał.
Drugą kwestią jest zmiana perspektywy i konieczność strategicznego, długofalowego myślenia. Działania społecznościowe, to nie kampania zaprojektowana na 2 tygodnie emisji i zwrot (czy raczej jak to bywa w większości przypadków tradycyjnej reklamy – utopienie pieniędzy).
Wyobraź sobie, że spotykasz człowieka poznajesz go i po dwóch tygodniach mówisz mu, że nie masz już zasobów (czas / szmal / pracownicy), aby kontynuować z nim relację. Raczej nie będzie zadowolony.
Mała rada
Myślę, że pierwszym krokiem na drodze do zrozumienia czym są obecne usługi online w komunikacji marketingowej jest uświadomienie sobie, że to nie media, a medium i że użytkownicy tego medium, a zatem i marka, jest w nim cały czas, a nie od włączenia do wyłączenia nadajnika.
Poszerzanie zasięgu komunikacji marketingowej
wtorek,6 Kwiecień, 2010
Tagi: ambasador marki, marketing społecznościowy, marketing szeptany, społeczność
Kategorie: internet, marketing szeptany
Świetny wpis, ze świetnymi informacjami na temat angażowania w działania marketingowe (szeptane i social marketingowe) szerokich kręgów potencjalnych klientów. Link do całości znajdziecie tutaj.
Generalnie, podstawowa “mądrość” jaka płynie z wpisu Owyanga jest taka, że skoro klienci i potencjalni klienci to najbardziej zaufane źródła informacji o marce / produkcie / usłudze, to właśnie oni powinni być medium w komunikacji marketingowej. It’s simple but not easy.
Post bardzo wartościowy, bo daje również konkretne przykłady.
Jak się komuś nie chce klikać, to wrzucam najist0tniejszą część do siebie:
| Role and Description | The Opportunity: | Who’s Doing It Right: | What no one tells you: |
| Prospects: Those that are not yet customers. | Engaging soon-to-be-customers during their problem and pain stages and focusing them on your solutions is the goal. | Build lifestyle communities to engage them in a ‘bigger-than-brand’ discussion such as CVS’s community for caretakers. | You’ll really need to let go of hard marketing styles and focus on what IBM’s senior marketer Sandy Carter calls “light branding”. Make sure you have a community kickstart plan. |
| Customers: Existing buyers, some which are super engaged and vocal in the space. | Enabling the voice of the customer has been a mainstay belief for product development, but most companies have not harnessed them for marketing and support. | Build an active advocacy program that encourages them to fight your own battles like Intel Insiders, Microsoft MVP, Wal-Mart’s 11 moms program. Bazaarvoice enables companies like BestBuy to have ratings and reviews on their site –increasing flow through funnel | Customers will love and hate you alike. If you harness their voices, expect to let both types of information come through in a strategic way. The trick? Use complaints as an opportunity to show openness and customer response in public. The savvy brands will trigger advocates to deal with detractors, use this checklist to get started. |
| Employees: Rank and file as well as ‘approved employees’ who are enabled to use social. | Regular rank and file employees that are knowledgeable about products and are close to customers are likely to be more trusted than veneered executives. | Give your own rank and file the opportunity to voice their opinion like Premier Farnell gave many of their employees the ability to publish their own videos on a community like Element 14. | Employees need guidelines, training, and processes. Don’t leave your company or your employees exposed, develop internal training programs, regular communications, and a place to share. See how Intel has created a light weight ‘certification’ program for employees who participate in social |
| Corporate: The traditional and centralized communications group and sanctioned company representatives | Corporate comms can benefit from social tools that allow the spread and sharing of company messages, and they can also build a social platform to stand on in order to fend of critics | See how SouthWest Airlines has built a corporate blog for years, which gave them the standing power to fight back against detractor Kevin Smith. Also, see how Domino’s President used online video to respond in a human and more trusted way during an employee health crises. | Lots of retraining when it comes to rethinking the approach in this space. Stop and breath, develop a measured set of steps a framework, control is not completely lost if you have a balance. This is an opportunity more than a threat. |
Nowe perspektywy i coś co wam “wiszę”
czwartek,4 Marzec, 2010
Tagi: logo, marketing społecznościowy, marketing szeptany, social media
Kategorie: marketing szeptany
Wiszę wam oczywiście logosa, którego jednak bystry i zainteresowany obserwator wyśledził rzecz jasna już na prezce z konferencji.
The winner is:
Teraz się strona będzie robić.
A co z tymi nowymi perspektywami? W sumie to żadne tam nowe, po prostu kolejne badania opinii marketerów, pokazujące że co raz mocniej doceniają oni to, co jest w stanie im zaproponować marketing społecznościowy, czy może nawet szerzej mówiąc – marketing szeptany. Mówią nawet że są gotowi przeznaczyć do 20% budżetu reklamowego na social media w perspektywie pięcioletniej. Nie wiem czy akurat w tak długofalowe przewidywania należy pokładać zbyt wiele nadziei, ale tendencja jest oczywista.
Zielona papuga będzie miała na krakersa










