Wpisy z tagiem „facebook”
Plakat do filmu o Facebook-u już jest
niedziela,20 Czerwiec, 2010
Tagi: facebook, film o facebook, plakat
Kategorie: internet, kultura, marketing szeptany
Myślę, że można się zgodzić ze zdaniem na plakacie
Lubię ten wpis (i komentarze)
środa,16 Czerwiec, 2010
Tagi: facebook, like, marketing społecznościowy, marketing szeptany, zachowania w sieciach społecznych
Kategorie: internet, kultura, marketing szeptany, psycholgia
Może zauważyliście już, że w fejsie pojawiła się nowa opcja. Od niedawna można like-ować nie tylko posty, czy zdjęcia, ale również komentarze innych użytkowników. Kolejny kroczek na drodze do zwiększania ilości interakcji w ramach portalu. Słowem marketing wpisany już w sam produkt.
Kojarzy mi się to z tworzeniem co raz to nowych “niewerbalnych”, nagradzających społecznie gestów. Tak jak każda nasza rozmowa jest wypełniona nagrodami (i karami) płynącymi od drugiej strony, tak twórcy Facebooka starają się aby ich dziecko co raz bardziej upodabniało się do prawdziwego kontaktu z drugim człowiekiem.
Ciekaw jestem o ile zwiększa im taki krok liczbę kliknięć w ramach serwisu. Na pewno jest to też krok w stronę leniwych użytkowników – nie chce mi się pisać, ale mogę łatwo zareagować na czyjś komentarz – pokazać że też tu jestem.
Likeowanie komentarzy to moim zdaniem kolejny genialny krok marketingowy Facebook-a. Starają się silniej zagospodarować czas co raz większej liczby użytkowników. Tym razem na nowy sposób zahaczają populację internautów, która nie jest twórcza, nie pisze, ani nawet nie komentuje. Im wystarczą Like-i.

Czy medium społecznościowe jest bańką mydlaną?
piątek,7 Maj, 2010
Tagi: facebook, internet, media społecznościowe, reaklama, roi, social media
Kategorie: internet, kultura, marketing, marketing szeptany
nie.
Medium społecznościowe głupcze!
środa,5 Maj, 2010
Tagi: buzz marketing, facebook, marketing szeptany, media społecznościowe, medium społecznościowe, mikroblogging, reklama, sieci społeczne, WoMM
Kategorie: internet, marketing, marketing szeptany
Wszyscy, lub niemal wszyscy mówią obecnie o mediach społecznościowych. Użytkownicy, bo z nich codziennie korzystają, dziennikarze, bo się ich boją, marketerzy, bo chcą na nich zarobić. Łączy ich pewna cecha – interpretacja tego czym tego typu media są.
Media społecznościowe są postrzegane jako pewien zestaw kanałów komunikacji. Do Facebook-a się wchodzi i coś tam pisze, na YouTube się wchodzi i coś tam ogląda, lub zamieszcza. Mam wrażenie, że to nie jest właściwe podejście do tego czym są, a może raczej czym stają się media społecznościowe. Myślę, że zmiana jest na tyle głęboka, że można by się pokusić o liczbę pojedynczą „medium społecznościowe”.
Dlaczego medium, a nie media?
Istotą konsumpcji i współtworzenia treści w sieci, jaką dzisiaj znamy jest płynność i przenikanie się różnych serwisów, urządzeń i sposobów ich użytkowania. Królem wszędobylskości jest chyba Facebook, z którego korzystamy przeglądając duże portale i serwisy (Facebook Connect), blogi naszych znajomych (buttony Lubię to, czy ramki fanów), używając telefonu komórkowego, iPhone-a. Do tego dochodzi Integracja FB z innymi platformami takimi jak Twitter, Blip, czy YouTube. Dla wielu osób Fejsbunio stał się również alternatywną skrzynką e-mail, komunikatorem internetowym (Digsby), czy podstawową aplikacją do dzielenia się fotami. Słowem: często używamy Facebook-a, nie będąc na samym portalu. Ciekawe jak dużo osób używa Fejsa nawet o tym nie wiedząc …
Facebook to bardzo dobry przykład, ale tak naprawdę, niemal wszystkie aplikacje i serwisy internetowe dążą do stanu wszechobecności. Nie wchodzimy w kanał komunikacji – jesteśmy w nim cały czas. To właśnie dlatego wydaje mi się, że stosowniejsza jest tutaj liczba pojedyncza. Korzystamy z nowego medium społecznościowego jako całości, a wyodrębnianie poszczególnych „mediów” to nic więcej jak pochód Brandów, co bardziej obchodzi ich udziałowców, niż użytkowników.
I co z tego dla twojej marki?
Ostatecznie, można się było spodziewać, że dojdę w tym tekście do momentu, w którym padnie pytanie jak ma się to do marketingu, a precyzyjnie mówiąc (ehh, to dziwne słowo) marketingu szeptanego. Otóż wydaje mi się, że myśląc o wykorzystywaniu w komunikacji rynkowej nowych mediów nie należy patrzeć na nie przez pryzmat poszczególnych kanałów dotarcia, ale raczej jako na pewną ogólną strategię mówienia o sobie i swoich produktach.
Stworzenie sobie profilu firmowego to dopiero początek. Jeśli jednak zaczniesz zapełniać go gównianymi treściami (oto nasz nowy produkt, kosztuje 1300 PLN, do nabycia…), to raczej nie mamy co marzyć o zbytniej aktywności dookoła naszej marki w sieci. To co się liczy w nowym medium to interakcja – musisz mówić o swoich klientach, a nie o swojej marce.
Jeśli uda, ci się pogadać na mikroblogu z Michałem o tym, że nie potrafi wykorzystać 3 z 10 funkcji twojego produktu, możesz zaliczyć to do udanego marketingu. Jeżeli w ciągu ostatniego tygodnia napisałeś 20 postów o tym że jesteście lepsi niż konkurencja, możesz zacząć myśleć o wynajęciu kogoś, żeby rozmawiał w twoim imieniu – ty nie robisz tego dobrze.
Social Medium = Duży problem
Znaczącym problemem korzystania z medium społecznościowego jest fakt, że nie każdy to potrafi. Z tym jest jak z negocjacjami, czy sprzedażą – musisz mieć naturalny talent, albo odpowiednie doświadczenie i szkolenia. W przeciwnym razie będziesz słabo sprzedawał.
Drugą kwestią jest zmiana perspektywy i konieczność strategicznego, długofalowego myślenia. Działania społecznościowe, to nie kampania zaprojektowana na 2 tygodnie emisji i zwrot (czy raczej jak to bywa w większości przypadków tradycyjnej reklamy – utopienie pieniędzy).
Wyobraź sobie, że spotykasz człowieka poznajesz go i po dwóch tygodniach mówisz mu, że nie masz już zasobów (czas / szmal / pracownicy), aby kontynuować z nim relację. Raczej nie będzie zadowolony.
Mała rada
Myślę, że pierwszym krokiem na drodze do zrozumienia czym są obecne usługi online w komunikacji marketingowej jest uświadomienie sobie, że to nie media, a medium i że użytkownicy tego medium, a zatem i marka, jest w nim cały czas, a nie od włączenia do wyłączenia nadajnika.
Facebook wychodzi z wieku przedszkolnego…
czwartek,11 Luty, 2010
Tagi: facebook, marketing społecznościowy, marketing szeptany, mashable, reklama
Kategorie: internet, marketing szeptany
… bo kończy już szóste urodziny. Ciekawe co spotka go w szkole. Mashable z tego tytułu zrobiło poster – wizualizację pokazującą, co spotkało ten serwis przez ostatnie lata i jaki jest obecny stan rzeczy. Można sobie obejrzeć w powiększeniu – tutaj. Nawet to fajnie zrobili.

Potężny wzrost Facebooka jednym się podoba, inni narzekają. Na pewno z punktu widzenia marketingu społecznościowowego, czy bardziej generalnie mówiąc, szeptanego jest to świetna sytuacja. W końcu wszyscy ludzie są w jednym miejscu. Możemy sobie dobrać grupę docelową nie tylko wśród nastolatków, czy pokolenia Y, ale też i starszych osób (bardzo szybko obecnie rosnąca grupa demograficzna). Metaforycznie można powiedzieć, że dla reklamy Facebook staje się obecnie tym, czym kiedyś była telewizja (no… prawie). Kupowałeś spot w prime time i widział Cię cały kraj.
Z potęgą jak wiadomo wiążą się prawie zawsze jakieś ciemne strony i zagrożenia. Niektórzy upatrują w Facebook-u potencjalnego wielkiego dyktatora, który gromadzi o nas tony informacji i tak naprawdę ciężko powiedzieć do czego może ich użyć.
Poza tym „rozlewanie” się tego portalu po Internecie poprzez Facebook Connect, czyli możliwość podłączenia funkcji Facebook-a pod inne strony pozwala mu zdobywać użytkowników, którzy normalnie nie pisali by non stop po Wall-u. FB staje się po prostu czymś na kształt twojego internetowego dowodu tożsamości. A kto ma normalnie wydaje dowody tożsamości? Państwo. A jak państwo to i… władza.
Osobiście nie podłączam się pod wąską grupę (choć zazwyczaj lubię wąskie grupy!
) osób, które czują się zagrożone obecnością Fejsa. Z drugiej strony nie jestem jakimś fan boyem Zuckerberga (właściciel FB). Traktuję to jako ciekawe zjawisko, któremu można się przyjrzeć i spożytkować w konstruktywny sposób. I nie mówię tu jedynie o marketingu szeptanym.
Mam nadzieję, że wkrótce znajdę czas, by mocniej zająć się sieciami społecznymi od strony czysto psychologicznej, a nie marketingowej.
Jakby ktoś miał wątpliwości, czy Facebook coś zmieni w Polsce
piątek,23 Październik, 2009
Tagi: facebook, nasza klasa, polska, sieci społeczne, trendy, użytkownicy
Kategorie: internet
…to niech sobie przeczyta post na AntyWeb.

Oczy cie nie mylą. Polska zaliczyła prawie 312 tysięcy nowych użytkowników FB w zeszłym tygodniu
Sporo, co ? Mam nadzieję, że ta sieć społeczna w końcu poradzi sobie z Naszą Klasą. Z drugiej strony chyba każdy wie, co się dzieje jak zbyt wiele władzy / szmalu / użytkowników (nowa kategoria ?
) zostanie zgromadzonych w jednym miejscu.
Do Naszej Szkapy chyba najbardziej zniechęca rodzaj aktywności jaki tam jest uprawiany i rodzaj osób z którymi się owe aktywności uprawia. Dochodzą do mnie słuchy, że znajome osoby powoli usuwają sobie konta z Naszej Klasy. Chyba ten serwis jest już passe wśród “awangardy”.
Will see.
Jak myślisz, czy masz czas na 3 kliknięcia?
środa,7 Październik, 2009
Tagi: facebook, inicjatywa oddolna, schronisko
Kategorie: internet, kultura, marketing
Jeśli mówisz, że nie to kłamiesz.
Pewna grupa osób od pewnego czasu dostarcza pewnych konkretnych efektów lubelskiemu schronisku. Ty też powinieneś być w tej grupie.
http://www.tesco.pl/konkursy/schroniska/index.php – klikamy i głosujemy na lbn (nie musicie zaznaczać kwadracika dla tesco)
A tutaj mamy mała inicjatywę oddolną:
Schronisko dla Zwierząt w Lublinie on Facebook
5% amerykańskich internautów używa Twittera ?
poniedziałek,1 Czerwiec, 2009
Tagi: badania, facebook, sieci społeczne, twitter
Kategorie: internet, marketing szeptany
To chyba niezłe statystyki, nie? Zwłaszcza z punktu widzenia marketingu szeptanego.
Więcej w PDF-ie z badań: Harris Poll Just Under Half of Americans Have a Facebook or MySpace Account

Czym właściwie jest “friend” w sieci społecznej ?
niedziela,31 Maj, 2009
Tagi: facebook, sieci społeczne, Znajomi
Kategorie: internet, kultura, marketing szeptany, psycholgia

Strona powoli powstaje
piątek,20 Luty, 2009
Tagi: 3 konsulting, connect, facebook, firma, komentarze, strona domowa
Kategorie: Inne
Podejrzewam, że już w następnym tygodniu powstanie strona domowa przedsięwzięcia pod kryptonimem [3]
W związku z tym zastanawiam się, czy umieszczać na niej jakieś społeczne akcje w stylu Facebook Connect, czy flakera / blipa. Na pewno będą RSSy z Free Forms i może na początek to wystarczy, by stronie NIECO urozmaicić, ale jak znam siebie, szybko mi się znudzi… will see.
A skoro już mowa o Facebook Connect, to pare dni temu oddali nową możliwość comment box – wsadzasz kod z facebooka na swoją stronę www i masz możliwość jej komentowania przez userów FB. Ciekawa funkcjonalność i raczej chciałbym ją mieć. Zobaczymy.




