Wpisy w kategorii „psycholgia”
be stupid?
niedziela,22 Sierpień, 2010
Tagi: be stupid, diesel, kampania, marketing szeptany, social media
Kategorie: marketing, marketing szeptany, psycholgia
Zauważyliście kampanię dizla bi stupid? Ja tak. Dla tych, którzy się nie zetknęli jeszcze z tematem – materiał poglądowy:
Do tego akcje para-facebookowe, takie jak fejsik offline, czyli facepark…
… czy po prostu cały kanał YT poświęcony marketingowemu zjawisku, pod szyldem “WHY STUPID?”.
Dlaczego ta kampania zwróciła moją uwagę, chociaż zazwyczaj nie komentuję, ani nie podniecam się (zbytnio) tym co dzieje się w offlilneowym marketingu? Bo pięknie wpisuje się w życie ludzi do których jest kierowana i jest oczywiście pomyślana tak, aby użyć marketingu szeptanego.
Diesel radzi być głupim, bo:
- Smart may have brains but stupid has the balls
- Smart has the plans, stupid has the stories.
- Smart sees what there is, stupid sees what there could be.
- Smart listens to the head. Stupid listens to the heart.
- If we didn’t have stupid thoughts, we’d have no interesting thoughts at all.
- Smart may have the answers. But stupid has all the interesting questions.
- Smart had one good idea and that idea was stupid.
- Smart critiques. Stupid creates.
- Smart plans. Stupid improvises.
Głupi ma co opowiadać i głupi tworzy. Dlaczego te dwa tematy wydają mi się szczególnie istotne w kampanii? Bo historyjki to obecnie duuuuża wartość. Można je wrzucić na Facebooka! Fotki z ostatniej imprezy, majtki na głowie, sikanie do szklanki z dachu i inne tego typu zjawiska. Jest się czym pochwalić, jest na czym zbudować sobie 50 “Lubię to” na facebooku:) Komentarze też się posypią. Zwróć uwagę, że wszystkie fotki z kampanii wyglądają jak zdjęcia z imprezy na fejsie – są tak wspaniale, szczegółowo – dopracowanie amatorskie
Druga kwestia, to jakże pożądana wszędzie i zawsze kreatywność. Pal licho, że jeszcze nie widziałem kreatywnego durnia, ale komunikat jest bardzo sprzyjający – wystarczy że się powygłupiasz, zrobisz z siebie debila, a już możesz być uznany za kreatywnego. Bardzo obiecująca droga na skróty, a co za tym idzie witana z radością. Może nawet kolejne szkolenie z kreatywności nie będzie potrzebne.
No i do tego element trzeci, w który wpisuje się cała kampania, czyli kwestia inteligencji emocjonalnej jako czynnika ważniejszego niż stare, niemodne IQ. IQ jest dobre dla nerdów z informatyki i inżynierów. U nas w klasie / na roku / w korporacji liczy się EQ. Dotknięcie tego trendu w kampanii Diesla to już majstersztyk. Ten fakt uświadomiła mi dopiero analiza kampanii na tym blogasku , ale na pewno jest to KLUCZ do całości. Pięknie wyszukany trend na którym można pojechać całą kampanię.
Cała ta genialna głupota, choć już sama w sobie świetnie pomyślana, jest w dodatku bardzo ładnie poklejona z życiem ludzi, do których jest kierowana – jest to oczywiście pokolenie Y, czyli osoby dla których rozróżnienie off/on traci już sens. Internet jest w kampanii integralną częścią – zwłaszcza kanał YT z akcją BE STUPID. PUSH THE RED BUTTON, czy event taki jak facepark, który choć paradoksalnie jest offline, to nie ma nic bardziej internetowo – przyjaznego ( i o większym potencjalne “szeptanym”). Prawdziwe myślenie w nowych kategoriach, które dla marketerów starszych, czy mniej podłączonych jest nie do ogarnięcia (“zbudujemy taki świat wirtualny marki” bullshit)
Kampania jest baaaaardzo dobra moim zdaniem. Trochę tylko szkoda, że “be stupid” tak trafia w cel
…
I jeszcze takie pytanie. Myślicie że taki komentarz jak poniżej na głównej stronie marki jest złym zjawiskiem dla brandu? Ja nie…
Marco Rodriguez1:17 am
Be stupid so you can buy overpriced clothes that you can get from other brands for way cheaper.
Jeszcze o eksperymencie Zimbardo…
poniedziałek,16 Sierpień, 2010
Tagi: efekt lucyfera, eksperyment, stanford, zimbardo
Kategorie: psycholgia, zarządzanie
Facet musi mieć niezłego moralniaka po tym eksperymencie. Wydaje mi się, że z tego eksperymentu można wyciągnąć kilka ciekawych wniosków do zarządzania. Może to next time uczynie.
Badanie: Oczekiwania dzieci od komputerów i Internetu
piątek,13 Sierpień, 2010
Tagi: badanie, dzieci, innowacje, internet, społecznościowe technologie
Kategorie: internet, kultura, marketing szeptany, psycholgia
Uważam, że to bardzo dobry pomysł. Tutaj macie link do skróconego raportu z badania, a poniżej film prezentujący jego najciekawsze rezultaty. Zawsze interesowało mnie to jak w głowie obecni 10 latkowie mają poukładane kwestie związane z Internetem i użytkowaniem komputerów. To badanie, pozwalające im pokazać czego w przyszłości oczekiwaliby od technologii pozwala nieco wniknąć w ich myślenie o tym czym net i komp jest dla nich teraz.
Latitude 42 Study Findings: Where Else Will Kids Think to Put the Web in the World? from latddotcom on Vimeo.
Bardzo miło patrzy się na tematykę wyobrażań dzieci na temat technologii przyszłości – art & design na drugim miejscu. Gry na pierwszym raczej nie powinny nikogo dziwić. Mam wrażenie, że w ogóle człowiek przyszłości będzie na większą część rzeczy patrzył z perspektywy gry (Janek na przykład już postrzega życie jako grę – ostatnio byliśmy razem na kilku ciekawych planszach).
Dziwi mnie trochę mała ilość innowacji związanych z social connectivity, choć może wynika to z racji “trudności” wyobrażania sobie kolejnych fejsbuków – nawet u dzieci. Chyba też vpotrzeba “networkingu” u dzieci jest niższa niż u ludzi dojrzałych. Może dzieci (na szczęście?) wolą interakcje w realu… Z raportu dowiaduję się, że kwestie związane z w jakiś sposób z rozwijaniem społecznościowych możliwości internetu i komputerów były szczególnie istotne dla 10-12 latków (górna granica wiekowa badania). Wygenerowali oni ponad połowę “socially-enabling” innowacji. Jestem pewien że gdyby granica wiekowa badania była do 15 lat, to na pewno społecznościowa twarz internetu byłaby o wiele silniej reprezentowana.
Jak wyglądać powinny dobre wakacje
poniedziałek,9 Sierpień, 2010
Tagi: dobra rada, dobre wakacje, wakacje
Kategorie: Inne, kultura, psycholgia
Po ostatnim wypoczynku (o którym sporo opowiadałem, więc pisać już mi się nie chce) mam kilka refleksji na temat tego jak powinny wyglądać dobre wakacje.
- Powinno się zadbać o materiał do myślenia na temat miejsc, które odwiedzasz, chyba że…
- … robisz wakacje na spontanie, wtedy nie powinieneś planować niczego, dlatego że przekreślasz tym samym przyjemnościowość spontanu, jednocześnie nie posiadając dostatecznego materiału do myślenia
- Nie przesadzaj z ilością atrakcji – nuda jest w pewnym sensie pożądanym czynnikiem (nie udało mi się jej zaznać ani przez chwilę chyba)
- Nie bierz laptopa – i tak nie zrobisz tego co planowałeś, a będzie on tylko niemym, 3-kilogramowym wyrzutem sumienia. kafejka, albo smartphone wystarczy.
- Nie ciśnieniuj się żeby coś koniecznie zobaczyć, spróbować, dotknąć, etc. tak to po prostu jest że czasem się nie da
- Zadbaj o chwile samotności
- Nie świruj za bardzo z aparatem – staraj się coś dla odmiany zapamiętać
- Porozmawiaj z ludźmi o życiu i o ludziach
Nie myśl sobie, że nie udało mi się zrealizować niektórych z tych punktów – to nie jest rachunek sumienia. To po po prostu takie małe memo na przyszłość dla mnie i może dla ciebie tez.
Lubię ten wpis (i komentarze)
środa,16 Czerwiec, 2010
Tagi: facebook, like, marketing społecznościowy, marketing szeptany, zachowania w sieciach społecznych
Kategorie: internet, kultura, marketing szeptany, psycholgia
Może zauważyliście już, że w fejsie pojawiła się nowa opcja. Od niedawna można like-ować nie tylko posty, czy zdjęcia, ale również komentarze innych użytkowników. Kolejny kroczek na drodze do zwiększania ilości interakcji w ramach portalu. Słowem marketing wpisany już w sam produkt.
Kojarzy mi się to z tworzeniem co raz to nowych “niewerbalnych”, nagradzających społecznie gestów. Tak jak każda nasza rozmowa jest wypełniona nagrodami (i karami) płynącymi od drugiej strony, tak twórcy Facebooka starają się aby ich dziecko co raz bardziej upodabniało się do prawdziwego kontaktu z drugim człowiekiem.
Ciekaw jestem o ile zwiększa im taki krok liczbę kliknięć w ramach serwisu. Na pewno jest to też krok w stronę leniwych użytkowników – nie chce mi się pisać, ale mogę łatwo zareagować na czyjś komentarz – pokazać że też tu jestem.
Likeowanie komentarzy to moim zdaniem kolejny genialny krok marketingowy Facebook-a. Starają się silniej zagospodarować czas co raz większej liczby użytkowników. Tym razem na nowy sposób zahaczają populację internautów, która nie jest twórcza, nie pisze, ani nawet nie komentuje. Im wystarczą Like-i.

Brakujący element codziennej pracy
środa,16 Czerwiec, 2010
Tagi: biuro, praca, praca zdalna, seth godin
Kategorie: kultura, psycholgia, zarządzanie
Pracuję w domu, kawiarni, u znajomych, u klientów, w pociągu, na dworze. Słowem wszędzie tylko nie w “biurze”. Świat w tej chwili jest tak skonstruowany, że właściwie biuro staje się czymś zupełnie zbędnym dla człowieka, który żyje z wymyślania, a jego narzędziem pracy jest laptop + myszka, ewentualnie kartka + ołówek. A jednak czegoś w tym obrazku brakuje. Świetnie ilustruje to post Godina Goodbye to the office:
150 years later, why go to work in an office/plant/factory?
- That’s where the machines are.
- That’s where the items I need to work on are.
- The boss needs to keep tabs on my productivity.
- There are important meetings to go to.
- It’s a source of energy.
- The people I collaborate with all day are there.
- I need someplace to go.
But…
- If you have a laptop, you probably have the machine already, in your house.
- If you do work with a keyboard and a mouse, the items you need to work on are on your laptop, not in the office.
- The boss can easily keep tabs on productivity digitally.
- How many meetings are important? If you didn’t go, what would happen?
- You can get energy from people other than those in the same company.
- Of the 100 people in your office, how many do you collaborate with daily?
- So go someplace. But it doesn’t have to be to your office.
Teraz zagadka. Który z tych punktów jest dla mnie najbardziej problematyczny? Siódemka. Wszystko już jest dobrze poukładane, ale brakuje tego “miejsca do którego się idzie pracować”. Najbardziej dokuczliwe staje się to, gdy długo pracuje się w domu. Po prostu człowiek musi pójść do pracy. Chciałbym znaleźć jakieś dobre rozwiązanie tego problemu, które nie byłoby jednocześnie związane ze światem “biura”.
Zabij fejsbunia (np. na 4 godziny)
piątek,11 Czerwiec, 2010
Tagi: czas, media społeczne, praca, uzależnienie, zarządzanie
Kategorie: internet, kultura, psycholgia
Ktoś zrobił program Anti-Social na Maca, który pozwala zablokować na pewien czas dostęp do serwisów społecznościowych. Po co? Żeby nie zabierały nam czasu. To ciekawe, że ludzie wolą powierzyć swoją wolność aplikacji… ciekawe do czego to doprowadzi. Znamienne jest również to, że ten app jest dostępny na Maca
Może na przykład aplikacje, które dają ci algorytm jak masz żyć:
- Dzień dobry, chciałem nabyć jakiś dobry program dla mojego syna. Chciałbym, żeby dobrze wybawił się na studiach, ale na piątym roku ostro wziął się do pracy i w wieku 34 lat odniósł spektakularny sukces. Może mi Pan coś polecić?
- Hmm… pomyślmy. Może powinien spróbować Unexpected success story w wersji 7.2.1 ?
Zimbardo na temat czasu
środa,9 Czerwiec, 2010
Kategorie: internet, kultura, psycholgia
I oto kolejny udany rysunek
YouTube jest w wieku przedszkolnym. Jak zrozumieć psychikę tego małolata?
poniedziałek,17 Maj, 2010
Tagi: marketing szeptany, marketing video, marketing wirusowy, video, you tube
Kategorie: internet, marketing szeptany, psycholgia
YouTube skończyło 5 lat, czyli jest w wieku przedszkolnym. Pewnie zaliczy jeszcze jakieś wpadki, pozna wiele innych dzieci, z niektórymi się zaprzyjaźni, a z innymi pokłóci.
Czym rządzi się psychika przedszkolnego YouTuba? Pewnie trudno to dokładnie dookreślić. Na pewno wielu marketerów i speców od marketingu wirusowego wciąż próbuje. Stworzenie filmu, który spodoba się przedszkolakowi, to raczej coś na granicy sztuki i farta. Nigdy do końca nie wiadomo.
Na podstawie filmiku, na który uwagę zwrócił mi Ojciec Pawlak wyodrębnijmy czynniki, które sprawiły że przedszkolak obejrzał go tyle razy. Najpierw bodziec:
Teraz efekty (umiecie czytać takie duże liczby?
)
A teraz pytanie. Dlaczego tak się podobało? Dałbym takie czynniki:
- śmieszne
- z udziałem dziecka (zawsze się nieźle sprzedają)
- krótkie
- proste
- mega wyrażenie emocji
… i co z tego wynika? Czy na podstawie tych informacji można skonstruować coś, co ludziska obejrzą prawie 200 milionów razy? Raczej nie. Przedszkolaka trudno przewidzieć – to raczej sztuka, niż nauka wychowania.
Wiemy, ale nie wiemy tego od dawna…
niedziela,16 Maj, 2010
Tagi: drive, kreatywność, marketing szeptany, motywacja, video, visual thinking
Kategorie: kultura, marketing szeptany, psycholgia
… czyli trybiki, przekładnie i zapadki motywacji. Motywowanie siebie, czy innych to piekielnie trudna sprawa. Znalazłem świetny film, który służy za promocję i przedstawienie głównej idei książki Drive Dana Pinka. Na marginesie można dodać, że to na prawdę świetny marketing szeptany.
Książki nie czytałem, ale animacja (bo tak to chyba można nazwać) jest świetna. Ma 10 minut (wiem że to dla nas za dużo
), ale na prawdę zajrzyjcie – nie będziecie chcieli zatrzymać.
Już jakiś czas temu pisałem i przedstawiałem video w temacie wynagradzania kreatywnej i intelektualnej pracy. Wydaje mi się, że ten film przedstawia zagadnienie w bardzo sugestywny sposób. Kolejny klocuszek, który przekonuje mnie do tego, że visual thinking rządzi.








