psychologia biznesu stylem dowolnym

Free Forms

Czy zgoda jest możliwa?

Napisano 4 stycznia , 2009

Tagi: , ,
Kategorie: Inne, kultura, psycholgia

U mnie cykl czytelniczy, choć zatacza spore kręgi to jest powolny. Czytam dużo, ale równolegle (kilka książek na raz). Wydaje mi się, że w ten sposób człek więcej zapamiętuje. Z resztą inaczej nie potrafię – za dużo na raz chce :) .

Ddochodzac do zgody coverobijam do końcówki “Dochodząc do zgody” Ury-ego. Kupiłem, żeby poczytać o praktyce negocjacji, a trafiło się antropologicznie dość. Ury stawia w tej książeczce uniwersalne hipotezy, odnośnie natury ludzkiego współistnienia,  które można by opisać słowem: homo negotiator. Kuszące jest sprowadzanie świata, do tego, czym człowiek się zajmuje, ale chyba lepiej się opanować z takimi uogólnieniami. Tak czy siak, teza jest ciekawa:

Jak pokazują badania antropologiczne, w czasach plemiennych (10k lat i wcześniej) zorganizowana przemoc nie istniała. Dlaczego? Ponieważ napaść na sąsiednie plemię, nie miała sensu, ze względu na zasoby, jakie wówczas były cenione – dzika zwierzyna i dzikie rośliny. Kwestia przetrwania, polegała na codziennym polowaniu – WSPÓLNYM polowaniu i dzieleniu się zasobami. Gromadzenie dóbr nie miało sensu, ani nie było też możliwe, więc nie było też co zabrać kumplom z sąsiedniej wioski a co za tym idzie nie było konfliktów. Na ewentualnych walkach traciły obydwie strony, a i tak nie było żadnych łupów do zabrania.

W końcu jednak ludzie doszli do wniosku, że można by osiedlić się i uprawiać ziemię. Skutek: przychodzi rolnictwo, odchodzi zgoda. Ziemia w przeciwieństwie do „dzikich” zasobów nie jest podzielna. Im większy mój kawałek, tym mniejszy twój. Poza tym rolnictwo na dłuższą metę, dawało więcej jedzenia, a jak więcej jedzenia, to więcej ludzi i mniej ziemi dla każdego. Organizacja społeczeństw zmieniła się w piramidę władzy – od najbardziej zasobnych, do najmniej – tych którzy będą wykorzystywani. W erze rolnictwa, jeśli chcesz mieć więcej, musisz iść do kolegi i albo mu coś zabrać, albo odkupić. Jak jesteś silniejszy, to se po prostu weźmiesz. Po walce nie ma dwóch poobijanych nomadów, tylko jest jeden martwy rolnik, i jeden żywy rolnik, który zagrabi dobra tego martwego.

Aż tu nagle, uwaga, uwaga, przychodzi społeczeństwo, którego podstawowym zasobem jest wiedza. I co się okazuje? Że wiedza jest podzielna! Jak ciebie nauczę pisać, to mi z tego tytułu liter nie ubędzie. Znów walki stają się bezsensowne, bo po potyczce leży dwóch poobijanych „obywateli” przy czym żadnemu z nich wiedzy nie ubyło, ani nie przybyło.

Teoretycznie 100% racji. Dlaczego więc mamy konflikty, niszczące naszą kochaną Planetkę? Ja stawiam na:

Ury mówi, że przed wyniszczającym konfliktem będzie ratowała (już ratuje czasem) społeczeństwa trzecia strona – ludzie z danej społeczności, posługujący się pewnym rodzajem siły (osób o równym statusie), w celu wsparcia procesu dialogu i ograniczenia przemocy, by ostatecznie tworzyć potrójną wygraną.

Daj Bóg. O dziesięciu rolach trzeciej strony, poczytajcie sobie sami, bo opisywanie ich jest nudne.

William L. Ury (2006) Dochodząc do zgody Biblioteka moderatora

Komentarzy: 3

  1. Uzytkownik RG
    6 stycznia 2009
    godzina 14:32

    A może jest inna przyczyna konfliktów, taka ukryta w nas samych? Może rację miał Haruki Murakami pisząc, że w gruncie rzeczy ludzie lubią się zabijać, a zasoby nie mają tu nic do rzeczy?

  2. Uzytkownik admin
    6 stycznia 2009
    godzina 20:50

    Hmm. Znasz kogoś, kto lubi zabijać ? Mi wydaje się że ludzie chcą po prostu żyć i się realizować. Problem powstaje, gdy ktoś ma kłopoty z głową, albo zasobami.

  3. Uzytkownik Janek
    21 stycznia 2009
    godzina 00:40

    1. “hajsu”:P
    2. Nieporuszonym aspektem całego zagadnienia jest wiara. Wiara jako przeciwieństwo wiedzy i jako bodziec sprawczy wielu konfliktów “niszczących naszą kochaną Planetkę”. Pomimo to tekst jest interesujący.
    3. według mnie “trzecia strona” to póki co wishful thinking.

Zostaw komentarz