Neuromarketing – ściema, czy szansa na robienie super – skutecznych reklam
Napisano 26 października , 2008
Tagi: badania, neuromarketing, psychologia, reklama
Kategorie: kultura, marketing, psycholgia
Zawitałem dzisiaj na stronie Labu Ohmego i przejrzałem sobie ich kejsy. Szczególnie zwróciłem uwagę na neuromarketingowe badania słynnej reklamy sony bravia z odbijającymi się piłeczkami.
Lab przetestował i oto co im wyszło:
- nakręcona przypadkowo i włączona do reklamy skacząca żaba jest momentem silnie nacechowanym emocjonalnie: Could anyone predict that a frog would play such a crucial role? - najwyraźniej twórcy reklamy potrafili…
- sukces tej reklamy jest efektem genialnego połączenia muzyki z obrazem: So the spectacular success of “The Balls” was a result of a perfect alignment of two layers: the music and the mage. The whole is more than a sum of its components. - to raczej już ci od Gestalt na początku wieku wymyślili…
- ludzie raportując swoje emocje (samoopis) deklarowali, że bardziej podobała się im pierwsza część reklamy – skaczące piłeczki, żaba, widok miasta – wbrew temu co pokazały wyniki neuroanalizy
- hasło “colour like no other” i animacja poprzedzająca pojawienie się logo SONY na końcu jest kolejnym bardzo silnie nacechowanym pozytywnymi emocjami momentem
I takie to przełomowe wnioski….
Może i fajnie że zbadali, ale chwileczkę… przecież o tym wszystkim (może poza animacją) wie każdy przeciętnie inteligentny człowiek, który obejrzy tą reklamę. Żaba jest genialna – jedyny ożywiony obiekt w tej reklamie. Połączenie muzyki i obrazu też świetne – to się czuje.
W podsumowaniu kejsu, autor dokonuje odkrycia ostatecznego:
So, what is the secret of this ad? It is both the image and the music… and two peripheral cues: a frog and a brief animation.
WOW ! Faktycznie warto było zrobić badania by się o tym przekonać !
Zanim popadniemy w zachwyt nad możliwościami neuromarketingu, warto sobie uświadomić, że ci panowie badają MÓZG, a nie UMYSŁ – hardware vs. software. To tak, jakby chcieć wnioskować o tym co się dzieje w oknie mojej przeglądarki (firefox) na podstawie stanów pamięci RAM mojego laptopa. Raczej ciężko.
Reklama Sony-ego jest genialna nie dlatego, że w 4 miejscach wywołuje u osoby oglądającej silną reakcję emocjonalna, tylko dlatego, że jest dziełem sztuki. Oglądając ją czujesz, że masz do czynienia z czymś pięknym. To po prostu 60 sekundowa etiuda filmowa, którą można by spokojnie oddać jako pracę semestralną na filmówce. Ta reklama ma po prostu dla oglądającego pewną WARTOŚĆ i ZNACZENIE – czego nie da się zbadać za pomocą EEG i SCR.
Podkreślam jednocześnie, że nie uważam neuromarketing za coś bezwartośćiowego. Po prostu należy mieć na uwadze jakie są jego możliwości i ograniczenia.
